-
Koszyk jest pusty
W koszyku nie ma produktów.
Powrót do sklepu
Delirium definiuje człowieka. Nie jesteśmy stworzeniami pragmatycznymi; napędza nas pasja, marzenia. Dlaczego gramy w szachy, uczymy się grać na instrumencie, spędzamy godziny tańcząc czy jeżdżąc na rowerze? Odpowiedź jest prosta: bo to nas ekscytuje, bo to nas napędza, bo to sprawia, że czujemy się żywi.
Niewielu kolarzy uosabia tego ducha tak wyraźnie jak Elia Viviani. Po długiej i pełnej sukcesów karierze, obfitującej w zwycięstwa i sympatię kibiców, którzy podążają za nim wszędzie tam, gdzie zatrzymuje się autobus jego ekipy, to nie logika ani liczby tłumaczą, dlaczego wciąż jedzie dalej. To pasja i pewność, że w jego nogach wciąż kryją się kolejne zwycięstwa.
Teraz, z Lotto, przygotowuje się do powrotu na wielki tour po raz pierwszy od 2021 roku. La Vuelta a España to scena, na której Viviani chce udowodnić, że nadal jest sprinterem zdolnym do wygrywania, a jednocześnie pełni rolę mentora w młodej drużynie.
Lider i wzór do naśladowania
Kiedy podpisał kontrakt z Lotto – nieco późno w sezonie – plan opierał się na delikatnej równowadze: być mentorem dla bardzo młodego składu i jednocześnie zachować swoje miejsce jako zwycięzca.
„Chcę mieć swoją przestrzeń, by wygrywać, bo wiem, że wciąż to mam w sobie.”
Dla Vivianiego noszenie barw Lotto to zaszczyt. Zespół to żywa historia kolarstwa, ale także inwestycja w przyszłość. Sam zauważa kontrast pokoleniowy.
„Dziś kolarze przechodzą z juniora do zawodowca i od razu są gotowi wygrywać. W moich czasach czułem, że mam jeszcze wiele do nauki. Oni świetnie opanowali trening i technikę jazdy, ale wciąż muszą się rozwinąć we wszystkim, co dzieje się poza rowerem – tym, co robisz obok, by na rowerze być lepszym.”
„Dziś kolarze przechodzą z juniora do zawodowca i od razu są gotowi wygrywać. W moich czasach czułem, że mam jeszcze wiele do nauki. Oni świetnie opanowali trening i technikę jazdy, ale wciąż muszą się rozwinąć we wszystkim, co dzieje się poza rowerem – tym, co robisz obok, by na rowerze być lepszym.”
Jego podejście do młodych zawodników nie wynika z arogancji, mimo imponującego dorobku, lecz z empatii.
„Jestem jednym z ostatnich, którzy dołączyli do zespołu, więc chcę zdobywać ich zaufanie w naturalny sposób.”
Dlatego zaczął od mniejszych wyścigów z młodszymi kolarzami – żyjąc obok nich, budując więzi, zanim wkroczył w wielkie wydarzenia. Kolejny krok to La Vuelta.
Powrót sprintera
Jego debiut w Lotto nie był łatwy – dołączył dopiero w lutym, opuszczając zimowy obóz przygotowawczy i początek sezonu. Klasyki jednodniowe okazały się trudniejsze, niż się spodziewał, ale wraz z początkiem wyścigów etapowych nogi zaczęły odpowiadać.
Jego debiut w Lotto nie był łatwy – dołączył dopiero w lutym, opuszczając zimowy obóz przygotowawczy i początek sezonu. Klasyki jednodniowe okazały się trudniejsze, niż się spodziewał, ale wraz z początkiem wyścigów etapowych nogi zaczęły odpowiadać.
Kluczowy moment przyszedł podczas Tour of Turkey. Zwycięstwo na 7. etapie było czymś więcej niż tylko triumfem – było potwierdzeniem, że wszystko wróciło na swoje miejsce, że wciąż potrafi wygrywać.
Od tego momentu sezon się otworzył: Polska, Hamburg i przede wszystkim La Vuelta. Viviani jest wdzięczny Lotto za to, że uwierzyli w niego wtedy, gdy najbardziej tego potrzebował.
„Byłem pewny, że dam radę – i oni też w to uwierzyli.”
La Vuelta: wyjątkowa scena
„Nie ma łatwego Wielkiego Touru” – przyznaje. – „Ale start we Włoszech jest dla mnie niezwykle ważny. Wciąż pamiętam swoje zwycięstwo w Madrycie w 2018 roku; to wciąż jedno z moich najlepszych wspomnień.” Etapy 1 i 21 ma zaznaczone złotem w kalendarzu – obok kilku innych okazji po drodze.
„Nie ma łatwego Wielkiego Touru” – przyznaje. – „Ale start we Włoszech jest dla mnie niezwykle ważny. Wciąż pamiętam swoje zwycięstwo w Madrycie w 2018 roku; to wciąż jedno z moich najlepszych wspomnień.” Etapy 1 i 21 ma zaznaczone złotem w kalendarzu – obok kilku innych okazji po drodze.
Jego strategia jest jasna: podchodzić do każdego wybranego etapu jak do klasyku jednodniowego, w pełnym skupieniu, jak sprinter, który wie, jak czekać na właściwy moment. Sam początek, w otoczeniu włoskich kibiców, będzie dla niego przeżyciem nie do opisania.
Jest też świadomy trudów. „W każdym Grand Tourze są dni, kiedy chcesz się poddać. Ale musisz wiedzieć, jak cierpieć, zostawić złe dni za sobą i jechać dalej.”
Zaufanie do maszyny
Dla sprintera rower to kluczowa część walki. Viviani nie kryje swojego entuzjazmu wobec sprzętu, jaki zapewnia mu Lotto – rowerów Orbea i kół OQUO.
„Szczerze mówiąc, to jeden z najszybszych rowerów, na jakich kiedykolwiek jeździłem. Kiedy dołączasz do zespołu, pierwsze, co chcesz wiedzieć, to na jakim rowerze będziesz startować – bo jeśli nie jest konkurencyjny, wygrywanie staje się bardzo trudne.” Z Orcą Aero wie, że ma maszynę, która odpowiada na każdy ruch.
Opisuje to uczucie w detalach:
„Kiedy wstaję z siodełka albo wychodzę z zakrętu, rower reaguje natychmiast. Przy dużej prędkości Aero świetnie utrzymuje impet. Gdy zbliżasz się do finiszu i widzisz sprint, niezwykle ważne jest, żeby rower podtrzymywał przyspieszenie bez dodatkowego wysiłku. A potem, kiedy podejmujesz decyzję i odpalasz sprint, rower musi być sztywny i reaktywny, żeby twoja prędkość eksplodowała od razu.” Orca Aero imponuje właśnie w tak morderczych, finałowych sprintach. Testował również Orcę w Polsce.
„To naprawdę robi różnicę. Na etapach z cztero– czy pięciotysięcznymi przewyższeniami chcę mieć przy sobie ten superlekki rower, żeby pokonać góry.”
„Kiedy wstaję z siodełka albo wychodzę z zakrętu, rower reaguje natychmiast. Przy dużej prędkości Aero świetnie utrzymuje impet. Gdy zbliżasz się do finiszu i widzisz sprint, niezwykle ważne jest, żeby rower podtrzymywał przyspieszenie bez dodatkowego wysiłku. A potem, kiedy podejmujesz decyzję i odpalasz sprint, rower musi być sztywny i reaktywny, żeby twoja prędkość eksplodowała od razu.” Orca Aero imponuje właśnie w tak morderczych, finałowych sprintach. Testował również Orcę w Polsce.
„To naprawdę robi różnicę. Na etapach z cztero– czy pięciotysięcznymi przewyższeniami chcę mieć przy sobie ten superlekki rower, żeby pokonać góry.”
Jeśli chodzi o koła, jego kryteria są jasne: responsywność, sztywność i perfekcyjna kompatybilność tubeless.
„OQUO mocno popracowało nad wymiarami obręczy, co jest kluczowe dla aerodynamiki i oporów toczenia. Nowy, opatentowany piast OQUO i jakość łożysk również robią różnicę.”
Pasja wciąż jest silnikiem
Między doświadczeniem mentora a ambicją sprintera, Viviani staje na starcie La Vuelty z przekonaniem, które wykracza poza statystyki. Jego rola to prowadzić, inspirować i wygrywać. Dopisywać kolejne rozdziały do już wspaniałej kariery.
Ponad wszystko Elia chce wciąż gonić za marzeniem, które naprawdę nadaje sens tej drodze.
A gdy wysiądzie z autobusu zespołu pierwszego dnia we Włoszech, otoczony przez rodaków, Elia Viviani znów poczuje ten szał, który definiuje człowieczeństwo: pasję, by nie przestawać marzyć o zwycięstwie.
Orca Aero Elii Vivianiego
Kiedy zbliżasz się do finiszu i widzisz sprint, niezwykle ważne jest, by rower podtrzymywał przyspieszenie bez dodatkowego wysiłku. A potem, gdy nadchodzi ten moment i odpalasz sprint, rower musi być sztywny i reaktywny, aby twoja prędkość natychmiast wystrzeliła.